Moment zajścia zdarzenia
Moment zajścia zdarzenia w ubezpieczeniach to chwila, w której dochodzi do konkretnego faktu przewidzianego w umowie jako podstawa odpowiedzialności ubezpieczyciela. To może być moment pożaru, kolizji, zalania, kradzieży, nagłego zachorowania, wypadku albo innego wypadku ubezpieczeniowego wskazanego w polisie. Jest to więc punkt w czasie, od którego zaczyna się cała analiza odpowiedzialności. Nie chodzi jeszcze o ustalenie wysokości szkody, ale o sam fakt, że zaszło zdarzenie uruchamiające mechanizm ochrony. Taka logika wynika już z samej konstrukcji umowy ubezpieczenia w Kodeksie cywilnym, który wiąże obowiązek świadczenia ubezpieczyciela z zajściem przewidzianego w umowie wypadku.
To pojęcie warto odróżnić od momentu powstania
szkody. Zdarzenie i szkoda bardzo często pojawiają się niemal równocześnie, ale
nie zawsze są tym samym. Wypadek komunikacyjny jest zdarzeniem, a uszkodzenie
pojazdu jest skutkiem tego zdarzenia. Pożar jest zdarzeniem, a zniszczony
budynek i wyposażenie to szkoda. W ubezpieczeniach osobowych nieszczęśliwy
wypadek albo nagłe zachorowanie jest zdarzeniem, natomiast uszczerbek na
zdrowiu albo koszty leczenia są jego następstwem. To rozróżnienie ma znaczenie
praktyczne, bo pozwala ustalić, kiedy uruchamia się odpowiedzialność i od
jakiego momentu ocenia się dalsze skutki prawne.
Geneza tego pojęcia jest związana z potrzebą
ścisłego określenia granic odpowiedzialności ubezpieczyciela. Gdy rynek
ubezpieczeń się rozwijał, okazało się, że nie wystarczy ogólne stwierdzenie, iż
„stało się coś złego”. Trzeba było precyzyjnie ustalić, co jest tym punktem
granicznym, od którego polisa zaczyna działać. Bez tego trudno byłoby
rozstrzygnąć, czy zdarzenie zaszło jeszcze w okresie ochrony, czy już poza nim,
czy roszczenie jest objęte polisą, a także według jakich warunków należy je
oceniać. Właśnie dlatego moment zajścia zdarzenia stał się jednym z filarów
praktyki likwidacyjnej i konstrukcji umowy ubezpieczenia.
Dla rynku ubezpieczeń znaczenie tego pojęcia jest
bardzo duże, ponieważ porządkuje ono odpowiedzialność w czasie. Ubezpieczyciel
musi wiedzieć, czy dane zdarzenie miało miejsce w okresie, w którym ponosił
odpowiedzialność. W ubezpieczeniach obowiązkowych OC posiadaczy pojazdów
mechanicznych ma to szczególną wagę, bo od chwili powstania ochrony i od chwili
zajścia zdarzenia zależy, czy roszczenie będzie rozliczane przez danego
ubezpieczyciela. Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych oraz przepisy regulujące
początek odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń pokazują, że czas zdarzenia jest
jednym z podstawowych elementów oceny odpowiedzialności.
W praktyce likwidacji szkód moment zajścia
zdarzenia ma kilka zastosowań naraz. Po pierwsze, pozwala ustalić, czy ochrona
w ogóle obowiązywała. Po drugie, wyznacza, według jakiego stanu faktycznego
bada się sprawę. Po trzecie, wpływa na ocenę obowiązków stron po zdarzeniu,
takich jak zgłoszenie szkody, zabezpieczenie miejsca zdarzenia czy ograniczenie
rozmiaru szkody. Po czwarte, ma znaczenie dowodowe, bo trzeba wykazać nie tylko
samą szkodę, ale również to, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do zdarzenia
ubezpieczeniowego. Materiały KNF dotyczące likwidacji szkód podkreślają, że
postępowanie likwidacyjne służy właśnie wyjaśnieniu okoliczności koniecznych do
ustalenia odpowiedzialności za zdarzenie losowe oraz wysokości świadczenia.
To pojęcie jest szczególnie ważne tam, gdzie
zdarzenie nie jest jednorazowe albo jego skutki rozwijają się w czasie. Przy
klasycznej kolizji drogowej ustalenie chwili zdarzenia bywa proste. Trudniej
jest przy szkodach powstających etapami, przy awariach ujawniających się po
pewnym czasie albo przy zdarzeniach, których moment początkowy trzeba odtwarzać
z dokumentacji i dowodów. W takich przypadkach spór często dotyczy właśnie
tego, czy decydujący jest moment samego incydentu, czy moment ujawnienia skutku.
Z punktu widzenia prawa ubezpieczeniowego najważniejsze pozostaje jednak to, co
strony uznały w umowie za wypadek ubezpieczeniowy i kiedy ten wypadek można
uznać za zaistniały.
W języku codziennym łatwo powiedzieć, że „szkoda
zdarzyła się wtedy, kiedy ją zauważono”, ale ubezpieczeniowo to nie zawsze
prawda. Można odkryć skutki dużo później niż samo zdarzenie. Dlatego w praktyce
dokumentacyjnej ogromne znaczenie mają notatki, protokoły, zgłoszenia do służb,
dokumentacja zdjęciowa, zapisy monitoringu, dokumenty medyczne i wszelkie inne
środki pozwalające ustalić rzeczywisty czas zajścia zdarzenia. Im trudniej ten
moment odtworzyć, tym większe ryzyko sporu z ubezpieczycielem albo potrzeby
odwołania się do opinii biegłych czy orzecznictwa.
W sensie praktycznym moment zajścia zdarzenia
działa więc jak „zapalnik” odpowiedzialności ubezpieczeniowej. Samo istnienie
polisy jeszcze nie oznacza, że każde późniejsze roszczenie będzie zasadne.
Trzeba wykazać, że określone zdarzenie zaszło, że miało miejsce w czasie
ochrony i że mieści się w zakresie przewidzianym przez umowę. Dopiero wtedy
można przejść do pytania o rozmiar szkody, wysokość świadczenia i sposób
likwidacji roszczenia.
Podsumowując, moment zajścia zdarzenia to chwila,
w której następuje fakt objęty polisą i uruchamiający odpowiedzialność
ubezpieczyciela. Jest to jedno z najważniejszych pojęć w praktyce
ubezpieczeniowej, bo porządkuje relację między okresem ochrony, samym
zdarzeniem i późniejszą szkodą. Bez prawidłowego ustalenia tego momentu nie da
się rzetelnie rozstrzygnąć, czy polisa w ogóle działa
Komentarze
Prześlij komentarz